Wystawa prac Rytisa Konstantinavičiusa „Miejsca niedookreślone”

Screen Shot 05-10-19 at 10.34 AM

 

MIEJSCA NIEDOOKREŚLONE – II EDYCJA- WYSTAWA RZEŹBY I MALARSTWA RYTISA KONSTANTINAVICIUSA

WL4 MLECZNY PIOTR PRZESTRZEŃ SZTUKI
WERNISAŻ 17.05. 2019, GODZINA 19.30
FINISAŻ 7.06.2019, GODZINA 19.00

W chwilach, gdy zostaje sam na sam ze sobą zastanawiam się, co zadecydowało w moim życiu, te jestem tu i teraz, że zajmuje się tym a nie innym, że widzę tak a nie inaczej. Pomimo zbyt wielu złych wyborów i decyzji, błędów i porażek, mimo wszystko JESTEM. Obserwuje swój świat i moje zmieniające się w ciągu lat otoczenie, w którym staram się żyć po swojemu. Na swojej drodze spotykałem różnych ludzi, poznawałem ich historie. Przyglądałem się temu, jaki wpływ na los jednostki ma presja otoczenia. Podjęte decyzje, dokonane wybory, zależności i ich skutki czynią człowieka bezdomnym Stąd opuszczone kamienice, zarastające trawami tory kolejowe kiedyś wiodące do rożnych miejsc. Rodzi się wewnętrzna potrzeba, by o tym opowiadać… kolorem w obrazach, formą w ceramice.

O miejscach niedookreślonych…

Rytis Konstantynavičius

Rytis Konstantinavičius, litwin pochodzenia polskiego urodzony w Komi Autonomicznej Republice na Syberii. Absolwent Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta, studiował na wydziale Ceramiki i Szkła, katedra ceramiki. Obecnie pracuje jako wykładowca i jest asystentem prof. Przemysława Lasaka w I Pracowni Ceramiki Artystycznej. Zajmuje się rzeźbą ceramiczną gdzie głównym tematem jest człowiek współczesny, świat jednostki…oraz malarstwem abstrakcyjnym. W 2015 roku wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa za wykonanie największego ceramicznego naczynia na Świecie.

 

Rytis Konstantinavičius jest twórcą, który swoją działalnością obejmuje zarówno płaszczyznę jak i przestrzeń.Taka rozpiętość zainteresowań zaskakuje tym bardziej, że w malarstwie skupia się on na wypowiedziach abstrakcyjnych, zmagając się w swych obrazach z mięsistą tkanką malarską, pokrywając płótno kolejnymi warstwami ekspresyjnych, pełnych emocji, spiętrzonych struktur, które w efekcie dają kompozycje wyrafinowanych nawarstwień. Jego temperament malarski buduje struktury nieoczywiste, metaforyczne, o tajemniczych często znaczeniach, zapraszając widza do dialogu.

Prace Konstantinavičiusa, to intensywne w działaniu, wyrafinowane estetycznie kompozycje barw olejnych, struktur farby i asfaltu, zamaszystych śladów narzędzia użytego przy pracy, dopełnione filozoficzną refleksją pełną odniesień do egzystencji człowieka, a czasem do sytuacji politycznej w kontekście ludzkiego losu czy emocji. Nie inaczej ma się sytuacja w przypadku jego pełnowymiarowych, figuratywnych rzeźb skupionych na sylwetce człowieka, wykonanych w ceramicznym tworzywie.

I choć w tym wypadku mamy do czynienia ze sztuką przedstawiającą, to jednak wydaje się, że warstwa znaczeniowa owych wieloelementowych kompozycji oscyluje wokół podobnych treści jak w malarstwie. Ustawione w nieoczywistych układach sylwety zdają się igrać z grawitacją niepokojąc widza obawą o stabilność układu i nasuwając skojarzenia z dylematami egzystencjalnymi , walką, buntem czy rozpaczą. Nie brak tu także zachwytu nad pięknem ludzkiego ciała. Uproszczone, realistyczne sylwety ludzkie z ceramicznego materiału artysta często wzbogaca charakterystycznymi – także dla swoich wypowiedzi malarskich – ekspresyjnymi, barwnymi przemazaniami szkliw, lub wyrafinowaną w kolorze, chropawą strukturą ziemistości, tak bardzo charakterystyczną dla ceramicznych artefaktów.

Ten niezwykle wszechstronny artysta z niebywałą swobodą oscyluje między rzeźbą i malarstwem, jednakowo trafnie i swobodnie wypowiadając się na obu polach. Jest przy tym autentyczny i – co zaskakujące – spójny, pomimo tak odmiennej proweniencji swoich twórczych wypowiedzi.  Rytis Konstantinavičius mówi swoim językiem, jest rozpoznawalny i intryguje. Zdumiewa także niespodziewanym połączeniem działań przestrzennych i płaskich.

Na koniec warto zauważyć i podkreślić jego wirtuozerię warsztatową, która pozwala w obu nurtach Jego twórczości swobodnie i dobitnie wypowiadać się, sięgając po wszelkie konieczne aspekty warsztatu malarza i ceramika, przysposabiając je bez wysiłku do swoich zamysłów. Powstałe dzieła są więc bezsprzecznie doskonałe i wybiegają poza stereotyp. Są osobistym, intymnym i przesyconym głęboką refleksją komentarzem naszego życia.

prof. Małgorzata Dajewska

WL 4-MLECZNY PIOTR

IMG_0887Po WL 4 pozostała sesja zdjęciowa i film oraz artyści, którzy w większości rozpierzchli się po Trójmieście. Trzynastu postanowiło jednak znaleźć nową miejscówkę, aby wspólnie realizować artystyczne projekty. Ta trzynastka, to nowi lokatorzy budynku znajdującego się na terenie stoczni o wdzięcznej nazwie – Mleczny Piotr, który przechodził różne koleje losu. Od 2013 roku regularnie grabiony, plądrowany i okradany z wszelkich rzeczy nadających się do sprzedania na złomowisku czy do wykorzystania na innej budowie. Wandale nawet nie odpuścili przeszklonym oknom i wybili wszystkie szyby, przez które do wnętrza dostawały się ptaki. Z zewnątrz wygląda bardzo biednie i nie zachęca, aby go odwiedzać. Pozory jednak mylą, bo wnętrze, to trzy kondygnacje potężnych hal o powierzchni 500 metrów kwadratowych każda. Mleczny Piotr jest w opłakanym stanie, mocno zdemolowany, ale zachęca jakąś magią, przyciąga swoją surowością i prostotą. Skrywa nie jedną historię. W budynku wiele się działo, a świadkiem tego były ściany, które przetrwały do dzisiaj. Wokół jest piękny zielony teren, przepływa Martwa Wisła. Rozciągają się malownicze widoki, jest bardzo dużo przestrzeni. To miejsce, które ma być zrewitalizowane, a w przyszłości ma funkcjonować jako część Młodego Miasta Gdańsk. Po burzliwej dyskusji, zdecydowałam, że Fundacja Unikat stanie się też częścią tego nowego projektu i będzie kolejnym, już czternastym lokatorem w Mlecznym Piotrze.

Moim wielkim marzeniem, było mieszkać w prawdziwym, pofabrycznym lofcie. Mogłabym tam bez problemu gromadzić swoją sztukę, organizować duże spotkania z artystami oraz miłośnikami sztuki.

Ta przestrzeń w Gdańsku, w Mlecznym Piotrze, będzie taką namiastką realizacji mojego marzenia. Chyba tego jeszcze nie czuję, ale już bardzo się cieszę.

Miejsce jest niestety tylko na dwa lata, dlatego nie należy się do niego zbytnio przyzwyczajać i zbyt dużo w nie inwestować. To jest niesamowite, bo udało mi się zrealizować coś, o czym w ogóle nie myślałam. Mam kąt na dwa lata w odległości 700 km od domu pomyślany jako pracownia dla artystów z Polski i z zagranicy. Można tu realizować projekty malarskie czy rzeźbiarskie korzystając z warsztatu na miejscu.

Będzie to tylko do pracy twórczej, nie do mieszkania. Warunki będą bardzo skromne, ale za to rekompensatą jest sąsiedztwo i towarzystwo wielkich artystów i możliwość przeżycia niesamowitej przygody, poznania fantastycznych ludzi, zaprezentowania swoich prac na wystawie, zrobienia dokumentacji. To co się wydarzy na miejscu w Mlecznym Piotrze będzie zależeć od fantazji i wyobraźni rezydentów.

MÓJ POMYSŁ NA MLECZNEGO PIOTRA

Pofabryczne, zdemolowane przez wandali budynki, metalowe, zardzewiałe, przyspawane okna, pomieszczenia z powybijanymi szybami, gdzie dzikie ptaszyska urządziły sobie tymczasowe miejsce do życia, wysokie na kilka metrów chaszcze i krzaki wokół budynku, które zasłaniają światło, to nie do końca moja estetyka i coś co mnie zachwyca i uskrzydla.

Do projektu podchodzę bardzo ostrożnie, ale z wielkim entuzjazmem i nadzieją na przyszłość.

Nie bez znaczenia jest grupa szaleńców, która już wcześniej przede mną podjęła decyzję o budowaniu nowej artystycznej historii miasta Gdańsk.

Nie należę ani do osób odważnych, przebojowych, raczej jestem niedowiarkiem, ale pomysł bardzo mi się spodobał.

Mój sposób na sukces jest bardzo prosty, nie zakładam zbyt dużo, poprzeczka jest postawiona dosyć nisko, tak aby wszystko mogło się udać.

Mleczny Piotr roztacza wokół mnóstwo pozytywnej, twórczej energii.

To miejsce jest kontynuacją WL4, co jest już na starcie dużym wyzwaniem, bo powoduje ogromne oczekiwanie i presję ze strony obserwatorów, czyli dawnych uczestników eventów, które odbywały się w starym miejscu.

Traktuję to jak wielką przygodę, która mi się przytrafiła.

Ponieważ dla mnie ta historia zaczęła się w maju, w najpiękniejszym miesiącu w roku, w przededniu moich kolejnych urodzin, traktuję to jak dobrą monetę i znak, ufam, że będzie wspaniale.

Już wiem, że to miejsce jest kolejną inspiracją do napisania nowej książki, która właśnie powstaje.

Książkę mogę pisać wszędzie, natomiast miejsce, które zajmuję w budynku chciałabym przekształcić w rezydenturę dla artystów z mojego terenu.

Większość domowników Mlecznego Piotra, to artyści z Trójmiasta, którzy do pracowni mogą dojechać samochodem, rowerem czy przyjść pieszo. Jestem jedyną osobą, która wykupiła miejscówkę w odległości siedmiuset kilometrów od adresu zamieszkania i to jest bardzo atrakcyjne i intrygujące dla mnie i moich rezydentów. Wśród rezydentów Mlecznego Piotra jest jest też artysta Rafał Borkowski, który na stałe mieszka i pracuje we Francji, to on ma najdalej do pracowni.

Chciałabym po ogarnięciu i urządzeniu nowej przestrzeni, zrobić w niej pracownię dla artystów rezydentów. Myślę, że to ciekawa propozycja zwłaszcza dla młodych absolwentów ASP. Propozycja to pracownia w sąsiedztwie znanych artystów.

To możliwość realizowania wielkoformatowych prac, bo są tu wielkie powierzchnie, w których można realizować ogromne prace – obrazy, rzeźby, instalacje.

Często studenci ASP realizują swoje pomysły w pracowniach uczelni, a mieszkają z rodzicami w małych mieszkaniach w wysokich blokach na ostatnich piętrach albo wynajmują małe stancje, które służą tylko za sypialnię. Moja propozycja to alternatywa dla tych artystów. W Gdańsku, w Mlecznym Piotrze można realizować duże prace, po zakończeniu rezydentury można wszystko pokazać na wystawie, która przyciągnie wielu gości.

Do mojego miejsca będę mogła też zapraszać też artystów z zagranicy.

Uważam, że to świetny pomysł na spędzenie części wakacji – urokliwe miejsce, twórcza atmosfera, pełno zieleni, czyste powietrze, bryza, szum fal i śpiew mew.

Iwona Siewierska

 

Relacja z Targów Książki w Gdańsku

W ramach promocji książki „W duecie ze sztuką”, Fundacja Unikat wzięła udział w Pierwszych Targach Książki, które odbyły się w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, w dniach 16.03.18.- 18.03.18. Polecamy relację z wydarzenia autorki publikacji Iwony Siewierskiej.

„W czasie eventu dwa razy miałam okazję spotkać się z czytelnikami, przybliżyć im treść książki i porozmawiać o sztuce. Udział w spotkaniach był dla mnie ciekawym doświadczeniem. Mam nadzieję, że uda mi się przygotować drugą książkę na następne Targi, które odbędą się za rok. Chciałabym wydać nową książkę, a w Gdańsku zrobić jej promocję wraz z towarzyszącą wystawą mojej kolekcji.

Pierwsza książka pt. „W duecie ze sztuką” powstała po wykładach, które miałam w Gdańsku na temat tego, jak tworzyłam moją prywatną kolekcję współczesnej ceramiki unikatowej. Spotkania z publicznością zorganizował rzeźbiarz Czesław Podleśny. On też był głównym animatorem, duchem i inspiratorem mojej książki. Można z całą mocą powiedzieć, że to przez niego albo, że właśnie dzięki niemu napisałam moją pierwszą ceramiczną powieść.

Dla mnie przygoda z ceramiką, tą bardzo niszową dziedziną sztuki, zaczęła się w roku 1987, ale na miano kolekcjonera zasłużyłam dopiero w 2012 r., kiedy założyłam Fundację Unikat i upubliczniłam moje gromadzone przez lata zbiory.

„W duecie ze sztuką” to opowieść, w której dzielę się z czytelnikiem moją wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi sztuki, która otacza mnie na co dzień. Zapraszam do mojego domu, ogrodu, do wrocławskiego mieszkania. Uchylam rąbka tajemnicy tłumacząc, dlaczego zbieram właśnie rzeźbę ceramiczną! Chcę zachęcić i namówić innych do otaczania się sztuką, odwiedzania muzeów i galerii. Książka ma na celu promocję i popularyzację rzeźby ceramicznej jako takiej. Ma odczarować uciążliwy mit, że sztuka jest niedostępna i zarezerwowana dla wybrańców. Poprzez książkę, udowadniam na własnym przykładzie, że każdy może być kolekcjonerem, a przynajmniej może mieć pasję. Nasze hobby, może się stać drugą pracą i co więcej stanowić świetną przeciwwagę dla zajęć, które nie dają nam dość satysfakcji i zadowolenia. Wcale nie trzeba od razu przemeblowywać swojego życia i szukać rozwiązań gdzieś daleko. Wystarczy rozwinąć to, co mamy, to co lubimy, to na czym się znamy. Mi się to wspaniale udało i daje wiele satysfakcji. Bardzo ważne bowiem są nasze marzenia, które należy mieć i nie bać się ich realizować.

Ja teraz swoją pasją zarażam innych. Moja kolekcja ceramiki liczy około trzystu dzieł wybitnych, uznanych artystów polskich i zagranicznych. Unikaty pochodzą głównie od zaprzyjaźnionych twórców, których miałam okazję poznać w swoim życiu. W książce opisuję sylwetki 60 twórców, chociaż jako kolekcjonerka znam osobiście ponad stu autorów prac z mojego zbioru.

Poprzez książkę, chcę podziękować moim przyjaciołom za to, że mnie otworzyli na sztukę. Jest to mój hołd dla nich. Większość twórców to artyści żyjący, w sile wieku, cały czas tworzący nowe dzieła. Artystów w książce przedstawiłam jako zupełnie normalnych ludzi, bo tak ich postrzegam. Nie rozpisywałam się na temat ich talentu, ich wielkości, nie opisywałam dokładnie sztuki, którą uprawiają. Pominęłam w książce ich często bardzo długie i bogate życiorysy artystyczne, bo te dostępne są w Internecie. Opisałam natomiast moje osobiste historie związane z nimi, ich upodobania i pasje. Mój debiut pisarski spotkał się z różnymi reakcja środowiska artystycznego. Część z nich była powodem mojego rozczarowania jako kolekcjonera. Dlatego książka trochę uporządkowała moje dotychczasowe życie, zwłaszcza te towarzyskie relacje.

Jednak dzięki publikacji moi przyjaciele z kręgu pozaartystycznego stali się świetnymi partnerami do rozmowy na temat sztuki i to mnie bardzo cieszy.

Moja córka np. otrzymała odpowiedzi na pytania, których nigdy nie zadawała przez szacunek do mnie i mojej przeszłości. Wiem jednak, że sztuka stała się jej teraz znacznie bliższa i potrzebna. Na koniec dodam, że książka jest moją bardzo osobistą relację. Dzięki lekturze czytelnik wstępuje trochę do mojego świata. Na pytanie czy nie żałuję, że ją napisałam i wydałam, odpowiadam, że nie, ponieważ wierzę, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!”.

www.gdanskietargiksiazki.pl

Zaproszenie na wystawę w Muzeum Ceramiki w Bolesławcu

Zapraszamy na wernisaż wystawy pt. „Dwie drogi. Bronisław Wolanin i Edward Roguszczak” w ramach III Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina.

16 lutego 2018, piątek, godz. 17.00
Muzeum Ceramiki w Bolesławcu
ul. Kutuzowa 14

Wystawa zorganizowana jest z okazji 80. i 90. rocznicy urodzin twórców i potrwa do
8 kwietnia 2018.

Zaproszenie 11Zaproszenie 22

Realcja z wystawy w Muzeum Porcelany

III Biennale Mistrzów Ceramiki – wystawa “Dwie drogi”

20 października w Muzeum Porcelany odbył się wernisaż wystawy zatytułowanej „Dwie drogi”. To już trzecia odsłona z cyklu: Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina. Uroczystość powiązana była również z 90. rocznicą urodzin zmarłego w 2013 Bronisława Wolanina oraz z 80. rocznicą urodzin Edwarda Roguszczaka. Otwarcie wystawy zgromadziło liczne grono gości. Ekspozycja to zbiór około sześćdziesięciu prac, a została skonstruowana na zasadzie kontrastu. Miękkie i łagodne linie w pracach Bronisława Wolanina zestawione są z monumentalnymi ceramicznymi rzeźbami Edwarda Roguszczaka. Mimo przeciwieństw, dzieła korelują ze sobą, tworząc harmonijną całość. Uwagę przykuwa mnogość faktur oraz kształtów. Intrygujące, ceramiczne obrazy Bronisława Wolanina wykonane są z różnobarwnej porcelany oraz kamionki. Na wystawie znajdują się również grafiki tego samego autora. Prace Edwarda Roguszczaka to, równie interesujący wachlarz przestrzeni, powierzchni oraz struktur. Ostre, geometryczne bryły ożywione są pęknięciami, szczelinami oraz organicznymi kształtami. Tym samym, każda rzeźba posiada indywidualny charakter, przyciąga i fascynuje. Wystawę można oglądać do stycznia 2018 w wałbrzyskim Muzeum Porcelany.

Wystawa Wolanina i Roguszczaka w Muzuem Porcelany w Wałbrzychu

Bronisław Wolanin 68cm x 50cm

Bronisław Wolanin i Edward Roguszczak- po raz pierwszy razem.

Rok 2017 jest tu słowem kluczowym dla tych obu wspaniałych mistrzów ceramików,
bowiem gdyby żyli, to Edward Roguszczak obchodziłby swoje 90-te urodziny, a Bronisław Wolanin świętowałby 80-te urodziny. Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina wspaniale wpisuje się w możliwość uczczenia pamięci tych dwóch wielkich, już nieobecnych wśród nas artystów, dobrze znanych i bardzo lubianych przez środowisko. Chociaż ci wielcy twórcy nie będą obecni na wernisażu, a mimo to ekspozycja ich prac powinna przyciągnąć do Muzeum wiele osób.
Dla mnie osobiście to bardzo ważna, magiczna, wręcz sentymentalna wystawa. Obu artystów poznałam, miałam z nimi dobry kontakt, dobre relacje. Poznałam ich rodziny, bywałam w ich domach, byłam z nimi zaprzyjaźniona. Podziwiałam ich jako przyjaciół, uwielbiałam ich sztukę. Gdybym miała powiedzieć jednym zdaniem o nich obu, to byli to bardzo porządni artyści, wspaniali ludzie i do tego niezmiernie skromni i bezpretensjonalni, co w dzisiejszych czasach jest już rzadkością. Muszę też dodać- bardzo kochali swoje jedyne córki, one były dla nich najważniejsze, stanowiły cel ich życia. O ich wielkości stanowi ich spuścizna, ich twórczość. Nie zabiegali o zaszczyty, w swoich niewielkich pracowniach, najczęściej w samotności tworzyli wielkie dzieła, które po sobie pozostawili. Bronisław zawsze był miłośnikiem muzyki poważnej , lubił też muzykę operową, ze wszystkich zagranicznych wypraw przywoził płyty. Wiem, że do dzisiaj w jego mieszkaniu jest wiele nierozpakowanych i zafoliowanych od nowości krążków. Edward cenił sobie ponad wszystko książki. Lubił wydania albumowe, które z namiętnością zwoził ze swoich zagranicznych wypraw. Cały czas zastanawiam się, dlaczego Edward, który był bardzo lubiany i szanowany przez kolegów artystów, nigdy nie miał dużej wystawy indywidualnej na Dolnym Śląsku.
Z drugiej strony Bronisław, koleżeński i zasłużony artysta, tylko raz prezentował swojej twórczości na Wybrzeżu. Niestety na to pytanie nigdy już nie uzyskam odpowiedzi.
To wielki sukces móc współorganizować wystawę dwóch moich wspaniałych przyjaciół z przeszłości i tym samym mieć okazję nacieszyć oczy widokiem ich prac. To wielka uczta duchowa, mam nadzieję, że publiczność będzie podzielać moją fascynację i podziw. Prace Edwarda Roguszczaka najnowsze pochodzą z roku 1996, pozostałe są wcześniejsze. Stworzył dzieła, które są ponadczasowe w swej formie oraz w przekazie. To dzisiaj mówimy dużo o ekologii, o środowisku, zabiegamy o naturę, staramy się żyć według zegara biologicznego. Takie podejście miał już kilkadziesiąt lat temu Edward, co wyrażał w swoich formach. Bronisław Wolanin, cierpliwie tworzył kamionkowe kafle zaspokajając przede wszystkim swoje artystyczne potrzeby, nie zważając na mody, na zapotrzebowanie, nie oglądając się na to co robią inni artyści. Osobiście zgromadziłam ponad trzydzieści tych rarytasów, z czego jestem bardzo dumna. Bronisław pracował do końca, jego najnowsze prace są z roku 2012.
Obaj artyści przyjaźnili się, lubili, obaj byli bardzo spokojni i bardziej zamyśleni, niż ekspresyjni. Ich prace na ekspozycji wspaniale harmonizują ze sobą, nie są żadną konkurencją ani gabarytową, ani kolorystyczną, nie walczą też o miejsce, bo kafle Bronisława wiszą na ścianach, a prace Edwarda wypełniają pozostałą przestrzeń. Wszystko jest w wielkim porządku, pięknie się uzupełnia stanowiąc wspaniałe dopełnienie. Myślę, że gdyby można było cofnąć czas i obaj artyści żyliby, to byliby zadowoleni z takiej wspólnej wystawy!

Iwona Siewierska

Zaproszenie na wystawę w Muzeum Porcelany w Wałbrzychu

Zapraszamy na wernisaż wystawy pt. „Dwie drogi. Bronisław Wolanin i Edward Roguszczak” w ramach III Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina.

20 października 2017, piątek, godz. 17.00
Muzueum Porcelany w Wałbrzychu
ul. 1 Maja 9

Wystawa zorganizowana jest z okazji 80. i 90. rocznicy urodzin twórców i potrwa do
31 stycznia 2018.

Zaproszenie1 (2)

Zaproszenie1 (1)

Relacja z promocji książki „W duecie ze sztuką” w Gdańsku

Dziękujemy za tak liczne przybycie na nasze święto ceramiki w Gdańsku. Jednego wieczoru w przestrzeni WL4 otworzyliśmy trzy ceramiczne wystawy, zaprezentowaliśmy debiutancką książkę pt. „W duecie ze sztuką” o prywatnej kolekcji ceramiki Iwony Siewierskiej oraz ufundowaliśmy nagrodę dla wybranego ceramika. Do zobaczenia niebawem w kolejnych miastach w Polsce, gdzie będziemy z naszą unikatową publikacją!

Fundacja Unikat ufundowała również nagrodę rzeczową w wysokości 3000,00 PLN dla artysty – twórcy najciekawszej pracy.Zwycięzcą został Tomasz Skórka za zestaw prac ceramicznych zaprezentowanych w szklanych akwariach wypełnionych wodą pt. Chcę zobaczyć moją pracę.
Oprócz trzech wystaw prezentowanych 13 maja w WL4 , Czesław Podleśny przygotował niespodziankę- specjalnie sprowadził z Zakopanego do Gdańska swoją stara pracę, która była prezentowaną w Zamku Książ w 1989.
Święto ceramiki, które odbywało się po raz pierwszy zgromadziło bardzo liczną publiczność.Widząc tak duże zainteresowanie tą bardzo niszowa sztuką chcemy zapoczątkować tradycję Majówkowych lub Czerwcowych Świąt Ceramiki.

Uczestnicy konkursowej wystawy zbiorowej: Tomasz Skórka, Marzena Gawrysiak, Bente Kluge, Ewa Beyer- Formela, Marek Elsner, Alicja Buławka – Fankidejska, Wojciech Sęczawa, Michał Sęczawa, Katarzyna Jóźwiak Moskal, Marta Branicka, Joanna Karczewska – Konieczny, Roman Pniewski, Grażyna Tomaszewska-Sobko, Marcin Grzęda, Iwona Jurkiewicz, Adriana Majdzińska

Uczestnicy wystawy Gdańska Szkoły Artystycznej: Anna Wilska, Ewa Wilińska, Katarzyna Wolska, Justyna Wylamowska, Ewelina Krajewska, Joanna Jadczak – Wodzinowska, Lucjan Konczakowski, Magdalena Sobina-Szymczak

Indywidualna wystawa ceramiki termoczułej Alicja Buławka – Fankidejska

O książce „W duecie ze sztuką”

Powstała pionierska w Polsce książka, opisująca tworzenie kolekcji współczesnej ceramiki unikatowej. Iwona Siewierska zdecydowała się spisać swoje 30-letnie doświadczenia kolekcjonerskie. Książka „W duecie ze sztuką” zaciekawia i uczy czytelnika, zabiera go w podróż do magicznego świata ceramiki oraz zachęca do poszukania pierwszego unikatowego dzieła do własnych już zbiorów.

Screen Shot 05-04-17 at 10.58 AM

Iwona Siewierska rozpoczęła przygodę z ceramiką w 1987 roku. Dziś jej kolekcja liczy ponad 300 dzieł. W swojej pierwszej książce z pasją spisuje osobiste wspomnienia, wprowadzając zarazem czytelnika do świata sztuki, dając fascynujące miniwykłady na temat tajników ceramicznego warsztatu. Ujawnia sekrety galerii sztuki, tajemnice zapleczy akademii artystycznej i pracowni ceramicznych. Odsłania rozmowy w kuluarach wernisaży, nie szczędząc zajmujących szczegółów. Nie waha się odkryć przed czytelnikiem osobistych przeżyć: uczuciowych rozterek i młodzieńczych marzeń. Historia napisana w zrównoważonym, a jednocześnie emocjonalnym stylu, emanuje urokiem: nostalgią za czasami bez Google’a, które bezpowrotnie przeminęły, tęsknotą za ludźmi, po których zostały tylko ich dzieła. To napisana z lekkością i dystansem historia o przyjaciołach-artystach, potrzebie wyrażania siebie i kolekcji gromadzonej z pasji.  Książka w pasjonujący sposób uczy czytelnika, czym jest wartość artystycznego unikatu. Jak sama kolekcjonerka mówi: „Już po kilku latach od pierwszego zakupu, stałam się niewolnikiem sztuki i teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia. Sztuka to w moim przypadku taki wirus, którym się zaraziłam na zawsze i którym próbuję infekować moją rodzinę i znajomych”.

Iwona Siewierska kocha swoje ceramiczne eksponaty: „Lubię, kiedy jestem tylko ja i ceramika”. Jej dom stał się świątynią sztuki, gdzie domownicy i zwierzęta, niczym harmonijnie skomponowana symfonia, funkcjonują w otoczeniu bogactwa sztuki. A unikaty stoją tam na szafach, na podłodze, stole czy na brzegu wanny, wiszą na ścianach albo wyglądają z ogrodu. Mimo że kolekcjonerka zżyła się ze swoimi zbiorami i nie potrafiłaby już bez nich się obejść, to jednak chce również dzielić się nią z innymi, ponieważ głęboko wierzy, że sztuka nas uwrażliwia i jest pomostem do budowania więzi. Bo przecież wszyscy jesteśmy z tej samej gliny. Za każdym „upolowanym” unikatem stoi historia o człowieku, pasji, przyjaźni albo o tym, co nas zachwyca. A dla kolekcjonera każdy powód do zakochania może być dobry: kształt, szkliwo, technika, rodzaj gliny, wymyślna forma czy pomysł. Ogień, który wypala glinę w ceramicznych piecach, potem płonie już na zawsze w sercach wszystkich tych, którzy poznali Iwonę i historię jej pasji. W ten sposób będąca „prywatną potrzebą otaczania się pięknem” kolekcja ceramiki wykracza poza to, co materialne, stając się czymś więcej niż zbiorem nieożywionych przedmiotów. Historia tej kolekcji zatem stawia pytanie o to, czy przedmioty mają duszę?

Iwona Siewierska posiada dziś kolekcję o randze muzealnej, która jednak nie została kupiona hurtowo. To był pieczołowity proces konsekwentnie podejmowanych wyborów, podyktowanych emocjami. „Myślę, że możliwość zakupu wprost od artysty jest największą przyjemnością dla konesera sztuki. Artyści z zasady najlepsze prace zostawiają w swoich pracowniach, chcąc mieć jeszcze kontakt ze swoim dziełem” – wyjaśnia kolekcjonerka. Po pierwszej wystawie w BWA Wrocław, noszącej symboliczny tytuł „Kolekcja, czyli emocje…”, powstała również Fundacja Unikat, która dziś zajmuje się promowaniem artystów-ceramików w kraju i za granicą.

W kolekcji znajdują się prace artystów z kręgu wrocławskiej szkoły ceramicznej oraz m.in. uczestników bolesławieckich i wałbrzyskich międzynarodowych sympozjów ceramicznych. Do prac darowanych kolekcjonerce bezpośrednio przez twórców na przestrzeni lat dołączały prace kupowane bezpośrednio u artystów, a także w galeriach czy na kiermaszach sztuki. Wśród form unikatowych można znaleźć całą paletę technik i materiałów, obiekty o formie użytkowej jak i całkowicie jej pozbawione, mnogość warsztatów i osobowości twórczych. Oprócz nazwisk z Polski, w książce znajdziemy również prace artystów z Czech, Rosji, Kazachstanu, Izraela, Australii, Łotwy, Niemiec, Belgii, Ukrainy i Hiszpanii. Zbiór  stale się rozrasta.

Kolekcjonerka swoją opowieścią ośmiela i wyzwala także w innych osobach chęć podzielenia się własnymi, może całkiem odmiennymi, pasjami. Ta książka jest doskonała jak porcelanowe arcydzieło. W Państwa rękach znajduje się prawdziwy unikat.

Monika Tramś

————————————————————————————————————–

„W duecie ze sztuką”
1 3 . 0 5 . 2 0 1 7, godz. 1 9 .04
Galeria WL4
ul. Wiosny Ludów 4, Gdańsk

WYDAWCA
Fundacja Unikat
www.fundacjaunikat.pl

PROJEKT GRAFICZNY
Joanna Skrzypiec-Żuchowska

PARTNERZY
Pismo Artystyczne „Format”
WL4 Przestrzeń Sztuki

SPONSORZY
„Ceramika Artystyczna”
Spółdzielnia Rękodzieła Artystycznego w Bolesławcu Śląskim
Antalis Poland Sp. z o.o. Warszawa

W duecie ze sztuką – promocja książki Iwony Siewierskiej

Wl4 przestrzeń sztuki i Fundacja Wspólnota Gdańska
zapraszają na promocję książki Iwony Siewierskiej

 

W DUECIE ZE SZTUKĄ

1 3 . 0 5 . 2 0 1 7, godz. 1 9 .04
Galeria WL4
ul. Wiosny Ludów 4, Gdańsk

 

Promocji książki towarzyszy wystawa unikatowych prac ceramicznych
oraz indywidualna wystawa Alicji Buławka-Fankidejskiej
i prezentacja prac ceramicznych z Gdańskiej Szkoły Artystycznej
jak również niespodzianki.

 

PLAKAT_DRUK