AKTUALNOŚCI

WL 4-MLECZNY PIOTR

IMG_0887Po WL 4 pozostała sesja zdjęciowa i film oraz artyści, którzy w większości rozpierzchli się po Trójmieście. Trzynastu postanowiło jednak znaleźć nową miejscówkę, aby wspólnie realizować artystyczne projekty. Ta trzynastka, to nowi lokatorzy budynku znajdującego się na terenie stoczni o wdzięcznej nazwie – Mleczny Piotr, który przechodził różne koleje losu. Od 2013 roku regularnie grabiony, plądrowany i okradany z wszelkich rzeczy nadających się do sprzedania na złomowisku czy do wykorzystania na innej budowie. Wandale nawet nie odpuścili przeszklonym oknom i wybili wszystkie szyby, przez które do wnętrza dostawały się ptaki. Z zewnątrz wygląda bardzo biednie i nie zachęca, aby go odwiedzać. Pozory jednak mylą, bo wnętrze, to trzy kondygnacje potężnych hal o powierzchni 500 metrów kwadratowych każda. Mleczny Piotr jest w opłakanym stanie, mocno zdemolowany, ale zachęca jakąś magią, przyciąga swoją surowością i prostotą. Skrywa nie jedną historię. W budynku wiele się działo, a świadkiem tego były ściany, które przetrwały do dzisiaj. Wokół jest piękny zielony teren, przepływa Martwa Wisła. Rozciągają się malownicze widoki, jest bardzo dużo przestrzeni. To miejsce, które ma być zrewitalizowane, a w przyszłości ma funkcjonować jako część Młodego Miasta Gdańsk. Po burzliwej dyskusji, zdecydowałam, że Fundacja Unikat stanie się też częścią tego nowego projektu i będzie kolejnym, już czternastym lokatorem w Mlecznym Piotrze.

Moim wielkim marzeniem, było mieszkać w prawdziwym, pofabrycznym lofcie. Mogłabym tam bez problemu gromadzić swoją sztukę, organizować duże spotkania z artystami oraz miłośnikami sztuki.

Ta przestrzeń w Gdańsku, w Mlecznym Piotrze, będzie taką namiastką realizacji mojego marzenia. Chyba tego jeszcze nie czuję, ale już bardzo się cieszę.

Miejsce jest niestety tylko na dwa lata, dlatego nie należy się do niego zbytnio przyzwyczajać i zbyt dużo w nie inwestować. To jest niesamowite, bo udało mi się zrealizować coś, o czym w ogóle nie myślałam. Mam kąt na dwa lata w odległości 700 km od domu pomyślany jako pracownia dla artystów z Polski i z zagranicy. Można tu realizować projekty malarskie czy rzeźbiarskie korzystając z warsztatu na miejscu.

Będzie to tylko do pracy twórczej, nie do mieszkania. Warunki będą bardzo skromne, ale za to rekompensatą jest sąsiedztwo i towarzystwo wielkich artystów i możliwość przeżycia niesamowitej przygody, poznania fantastycznych ludzi, zaprezentowania swoich prac na wystawie, zrobienia dokumentacji. To co się wydarzy na miejscu w Mlecznym Piotrze będzie zależeć od fantazji i wyobraźni rezydentów.

MÓJ POMYSŁ NA MLECZNEGO PIOTRA

Pofabryczne, zdemolowane przez wandali budynki, metalowe, zardzewiałe, przyspawane okna, pomieszczenia z powybijanymi szybami, gdzie dzikie ptaszyska urządziły sobie tymczasowe miejsce do życia, wysokie na kilka metrów chaszcze i krzaki wokół budynku, które zasłaniają światło, to nie do końca moja estetyka i coś co mnie zachwyca i uskrzydla.

Do projektu podchodzę bardzo ostrożnie, ale z wielkim entuzjazmem i nadzieją na przyszłość.

Nie bez znaczenia jest grupa szaleńców, która już wcześniej przede mną podjęła decyzję o budowaniu nowej artystycznej historii miasta Gdańsk.

Nie należę ani do osób odważnych, przebojowych, raczej jestem niedowiarkiem, ale pomysł bardzo mi się spodobał.

Mój sposób na sukces jest bardzo prosty, nie zakładam zbyt dużo, poprzeczka jest postawiona dosyć nisko, tak aby wszystko mogło się udać.

Mleczny Piotr roztacza wokół mnóstwo pozytywnej, twórczej energii.

To miejsce jest kontynuacją WL4, co jest już na starcie dużym wyzwaniem, bo powoduje ogromne oczekiwanie i presję ze strony obserwatorów, czyli dawnych uczestników eventów, które odbywały się w starym miejscu.

Traktuję to jak wielką przygodę, która mi się przytrafiła.

Ponieważ dla mnie ta historia zaczęła się w maju, w najpiękniejszym miesiącu w roku, w przededniu moich kolejnych urodzin, traktuję to jak dobrą monetę i znak, ufam, że będzie wspaniale.

Już wiem, że to miejsce jest kolejną inspiracją do napisania nowej książki, która właśnie powstaje.

Książkę mogę pisać wszędzie, natomiast miejsce, które zajmuję w budynku chciałabym przekształcić w rezydenturę dla artystów z mojego terenu.

Większość domowników Mlecznego Piotra, to artyści z Trójmiasta, którzy do pracowni mogą dojechać samochodem, rowerem czy przyjść pieszo. Jestem jedyną osobą, która wykupiła miejscówkę w odległości siedmiuset kilometrów od adresu zamieszkania i to jest bardzo atrakcyjne i intrygujące dla mnie i moich rezydentów. Wśród rezydentów Mlecznego Piotra jest jest też artysta Rafał Borkowski, który na stałe mieszka i pracuje we Francji, to on ma najdalej do pracowni.

Chciałabym po ogarnięciu i urządzeniu nowej przestrzeni, zrobić w niej pracownię dla artystów rezydentów. Myślę, że to ciekawa propozycja zwłaszcza dla młodych absolwentów ASP. Propozycja to pracownia w sąsiedztwie znanych artystów.

To możliwość realizowania wielkoformatowych prac, bo są tu wielkie powierzchnie, w których można realizować ogromne prace – obrazy, rzeźby, instalacje.

Często studenci ASP realizują swoje pomysły w pracowniach uczelni, a mieszkają z rodzicami w małych mieszkaniach w wysokich blokach na ostatnich piętrach albo wynajmują małe stancje, które służą tylko za sypialnię. Moja propozycja to alternatywa dla tych artystów. W Gdańsku, w Mlecznym Piotrze można realizować duże prace, po zakończeniu rezydentury można wszystko pokazać na wystawie, która przyciągnie wielu gości.

Do mojego miejsca będę mogła też zapraszać też artystów z zagranicy.

Uważam, że to świetny pomysł na spędzenie części wakacji – urokliwe miejsce, twórcza atmosfera, pełno zieleni, czyste powietrze, bryza, szum fal i śpiew mew.

Iwona Siewierska

 

Category Bez kategorii

Triennale Ceramiki z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości – artykuł krytyczny

plakat_wystawa_druk

 

Sztuka zaangażowana oraz wymyślone i mocno naciągane powody, aby organizować wystawy, to coś czego osobiście nie pochwalam.
Gdy za wystawę odpowiada jeden z artystów uczestniczących w wydarzeniu, bardzo trudno o obiektywizm, a łatwo o kumoterstwo.
Organizacja  wystawy 100 artystów  ceramików na 100 – lecie Niepodległości, to bardzo odważne zadanie, skomplikowane logistycznie, wymagające ogromnej wiedzy, doświadczenia, wysiłku, czasu oraz znajomości rynku.
Dobrze i bezpiecznie jest powołać gremium mądrych, kompetentnych ludzi, którzy są autorytetami w środowisku.
Zaskoczyło mnie to, że  przy wystawie z okazji 100 lat Niepodległości obowiązuje regulamin, który dopuszcza do udziału w wystawie tylko prace nie starsze niż trzy lata.  Jednocześnie prezentowane są dzieła, które tych kryteriów nie spełniają, co świadczy o zupełnym niedopasowaniu regulaminu do takiego wydarzenia.

Brak mi słów na usprawiedliwienie nieobecności na wystawie prac Władysława Garnika, Edwarda Roguszczaka, Elżbiety Grosseovej, Ewy Granowskiej, Zdzisława Szyszki, Stanisława Szyby, Andrzeja Trzaski, Czesława Podleśnego, Ewy Walczak- Jackiewicz, Zofii Wysockiej -Dowgird, Marylii Kupczak- Zajadacz, Małgorzaty Dyrdy-Kujawskiej, Anny Marchwickiej.

Dlaczego w sprawie nieobecności tych twórców nic nie zrobili artyści, którzy znaleźli się wśród złotej setki?

Może to zwykłe niedopatrzenie, związane z tym, że komisarz wystawy nie interesuje się sztuką innych, zwłaszcza starszych mistrzów i ich nie szanuje.
Nieobecność pracy Władysława Garnika uważam za skandal.
Początkowo myślałam, że to ze strony artysty jest protest i sam nie wyraził ochoty wystąpienia w wydarzeniu narodowościowym i patriotycznym. Kilku artystów odmówiło udziału w tej wystawie np. prof. Adam Abel, Joanna Opalska.
Zabrakło mi słów, gdy dowiedziałam się, że Władysław Garnik wysłał zgłoszenie, dopełnił formalności i był przekonany, że jego praca będzie na wystawie i w katalogu.
Chyba najgorsze było to, że o tym fakcie dowiedział się telefonicznie ode mnie i był autentycznie zaskoczony. Najbardziej bulwersujące jest to, że przecież Artysta związany jest od lat z Bolesławcem,  uczestniczył w plenerach międzynarodowych, jest laureatem wielu nagród.

Tytuł wystawy, o której piszę krytycznie to „Polak Artysta Ceramik”.

Może odrzuceni, a właściwie ci, którzy się nie zakwalifikowali do wzięcia udziału w wystawie czy zostali pominięci nie spełniają podstawowego kryterium związanego z narodowością.

Może ktoś uznał, że dorobek artystyczny tych twórców jest zbyt mały albo, że nie są zbyt dobrymi artystami, bo np. nie są garncarzami?
Dlaczego o tym piszę ….? Wszyscy będą chwalić organizatorów za ogromny wkład w organizację wystawy, nikt nawet nie zauważy nieobecności prac kilku twórców, a poza tym nikt się nie ośmieli krytykować komisarza, dyrektora, organizatorów, bo może nie być dopuszczony do następnego triennale albo nie dostanie zaproszenia na plener międzynarodowy do Bolesławca.

W społeczeństwie dominuje obojętność, wygoda, zachowawczość. Zbytnie angażowanie się nie jest trendy. Sprawdziłam, nie było powołanej żadnej  komisji, która miałaby przesądzać kto spełnia kryteria – Polaka Artysty i Ceramika.

Zainteresowało mnie stwierdzenie, że w wystawie biorą  udział artyści z Bolesławca, Polski i  zamieszkali poza krajem. Nie wiedziałam, że Bolesławiec to jakaś specjalna, nowa  jednostka geograficzna. Prawdopodobnie chodzi o małomiasteczkowe kompleksy.
W ogóle nie znajduję słów usprawiedliwienia zaistniałej sytuacji. Jest to nonszalancja, niedociągnięcie, zła wola i brak artystycznego wyczucia. Pojawili się na wystawie absolwenci z 2014 roku (regulamin mówi o długoletnim doświadczeniu!), a zabrakło miejsca dla tych, którzy całe swoje życie poświęcili dla Sztuki. Taka wystawa mogłaby być pokazem wspominkowym, przypominającym wielkich Polaków Artystów Ceramików. To takie ważne, aby ocalić pamięć o Wielkich Twórcach od zapomnienia. Stulecie to piękna okazja na taką podróż w czasie. Jeśli przy takiej okazji zapomina się o artystach starszego pokolenia, ale cały czas jeszcze twórczych, to zupełnie nie dziwi fakt pominięcia tych, którzy już od nas odeszli.
Może brak nazwisk pewnych artystów, to trochę strach przed konkurencją, chociaż im lepsi artyści, tym większy prestiż wystawy.
Moja krytyka wynika głównie stąd, że oczekiwałabym od organizatora zwykłej przyzwoitości.
Środki na organizację wystawy są nasze, czyli wspólne. Powinna być dochowania staranność i zachowane pewne standardy.

Czy był ogłoszony konkurs na plakat do tego Triennale? Wygrała demokracja, bo na plakacie jest zdjęcie rzeźby komisarza, on też będzie autorem pracy, która powstanie na tą okoliczność w Bolesławcu. Czyli człowiek orkiestra!
Oczekuję wytłumaczenia ze strony organizatorów tej wystawy, dlaczego tak się stało.

Iwona Siewierska prezes Fundacji Unikat

Category Bez kategorii

Sztuka w duecie z Iwoną Siewierską – recenzja książki

Polecamy lekturę recenzji książki „W duecie ze sztuką” na stronie In ars veritas. Pani Anna Cirocka, którą jest autorką bloga o sztuce, napisała kilka słów na temat naszej publikacji.

Link kliknij TUTAJ

 

Screen Shot 04-17-18 at 12.40 PM

Category Bez kategorii

Relacja z Targów Książki w Gdańsku

W ramach promocji książki „W duecie ze sztuką”, Fundacja Unikat wzięła udział w Pierwszych Targach Książki, które odbyły się w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, w dniach 16.03.18.- 18.03.18. Polecamy relację z wydarzenia autorki publikacji Iwony Siewierskiej.

„W czasie eventu dwa razy miałam okazję spotkać się z czytelnikami, przybliżyć im treść książki i porozmawiać o sztuce. Udział w spotkaniach był dla mnie ciekawym doświadczeniem. Mam nadzieję, że uda mi się przygotować drugą książkę na następne Targi, które odbędą się za rok. Chciałabym wydać nową książkę, a w Gdańsku zrobić jej promocję wraz z towarzyszącą wystawą mojej kolekcji.

Pierwsza książka pt. „W duecie ze sztuką” powstała po wykładach, które miałam w Gdańsku na temat tego, jak tworzyłam moją prywatną kolekcję współczesnej ceramiki unikatowej. Spotkania z publicznością zorganizował rzeźbiarz Czesław Podleśny. On też był głównym animatorem, duchem i inspiratorem mojej książki. Można z całą mocą powiedzieć, że to przez niego albo, że właśnie dzięki niemu napisałam moją pierwszą ceramiczną powieść.

Dla mnie przygoda z ceramiką, tą bardzo niszową dziedziną sztuki, zaczęła się w roku 1987, ale na miano kolekcjonera zasłużyłam dopiero w 2012 r., kiedy założyłam Fundację Unikat i upubliczniłam moje gromadzone przez lata zbiory.

„W duecie ze sztuką” to opowieść, w której dzielę się z czytelnikiem moją wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi sztuki, która otacza mnie na co dzień. Zapraszam do mojego domu, ogrodu, do wrocławskiego mieszkania. Uchylam rąbka tajemnicy tłumacząc, dlaczego zbieram właśnie rzeźbę ceramiczną! Chcę zachęcić i namówić innych do otaczania się sztuką, odwiedzania muzeów i galerii. Książka ma na celu promocję i popularyzację rzeźby ceramicznej jako takiej. Ma odczarować uciążliwy mit, że sztuka jest niedostępna i zarezerwowana dla wybrańców. Poprzez książkę, udowadniam na własnym przykładzie, że każdy może być kolekcjonerem, a przynajmniej może mieć pasję. Nasze hobby, może się stać drugą pracą i co więcej stanowić świetną przeciwwagę dla zajęć, które nie dają nam dość satysfakcji i zadowolenia. Wcale nie trzeba od razu przemeblowywać swojego życia i szukać rozwiązań gdzieś daleko. Wystarczy rozwinąć to, co mamy, to co lubimy, to na czym się znamy. Mi się to wspaniale udało i daje wiele satysfakcji. Bardzo ważne bowiem są nasze marzenia, które należy mieć i nie bać się ich realizować.

Ja teraz swoją pasją zarażam innych. Moja kolekcja ceramiki liczy około trzystu dzieł wybitnych, uznanych artystów polskich i zagranicznych. Unikaty pochodzą głównie od zaprzyjaźnionych twórców, których miałam okazję poznać w swoim życiu. W książce opisuję sylwetki 60 twórców, chociaż jako kolekcjonerka znam osobiście ponad stu autorów prac z mojego zbioru.

Poprzez książkę, chcę podziękować moim przyjaciołom za to, że mnie otworzyli na sztukę. Jest to mój hołd dla nich. Większość twórców to artyści żyjący, w sile wieku, cały czas tworzący nowe dzieła. Artystów w książce przedstawiłam jako zupełnie normalnych ludzi, bo tak ich postrzegam. Nie rozpisywałam się na temat ich talentu, ich wielkości, nie opisywałam dokładnie sztuki, którą uprawiają. Pominęłam w książce ich często bardzo długie i bogate życiorysy artystyczne, bo te dostępne są w Internecie. Opisałam natomiast moje osobiste historie związane z nimi, ich upodobania i pasje. Mój debiut pisarski spotkał się z różnymi reakcja środowiska artystycznego. Część z nich była powodem mojego rozczarowania jako kolekcjonera. Dlatego książka trochę uporządkowała moje dotychczasowe życie, zwłaszcza te towarzyskie relacje.

Jednak dzięki publikacji moi przyjaciele z kręgu pozaartystycznego stali się świetnymi partnerami do rozmowy na temat sztuki i to mnie bardzo cieszy.

Moja córka np. otrzymała odpowiedzi na pytania, których nigdy nie zadawała przez szacunek do mnie i mojej przeszłości. Wiem jednak, że sztuka stała się jej teraz znacznie bliższa i potrzebna. Na koniec dodam, że książka jest moją bardzo osobistą relację. Dzięki lekturze czytelnik wstępuje trochę do mojego świata. Na pytanie czy nie żałuję, że ją napisałam i wydałam, odpowiadam, że nie, ponieważ wierzę, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!”.

www.gdanskietargiksiazki.pl

Category Bez kategorii

Zaproszenie na wystawę w Muzeum Ceramiki w Bolesławcu

Zapraszamy na wernisaż wystawy pt. „Dwie drogi. Bronisław Wolanin i Edward Roguszczak” w ramach III Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina.

16 lutego 2018, piątek, godz. 17.00
Muzeum Ceramiki w Bolesławcu
ul. Kutuzowa 14

Wystawa zorganizowana jest z okazji 80. i 90. rocznicy urodzin twórców i potrwa do
8 kwietnia 2018.

Zaproszenie 11Zaproszenie 22

Category Bez kategorii

Relacja z wystawy w TVP 3 Gdańsk

Zachęcamy do obejrzenia relacji na TVP 3 z wałbrzyskiej wystawy. Materiał znajduje się TUTAJ

Screen Shot 11-21-17 at 11.53 AM

Category Bez kategorii

Realcja z wystawy w Muzeum Porcelany

III Biennale Mistrzów Ceramiki – wystawa “Dwie drogi”

20 października w Muzeum Porcelany odbył się wernisaż wystawy zatytułowanej „Dwie drogi”. To już trzecia odsłona z cyklu: Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina. Uroczystość powiązana była również z 90. rocznicą urodzin zmarłego w 2013 Bronisława Wolanina oraz z 80. rocznicą urodzin Edwarda Roguszczaka. Otwarcie wystawy zgromadziło liczne grono gości. Ekspozycja to zbiór około sześćdziesięciu prac, a została skonstruowana na zasadzie kontrastu. Miękkie i łagodne linie w pracach Bronisława Wolanina zestawione są z monumentalnymi ceramicznymi rzeźbami Edwarda Roguszczaka. Mimo przeciwieństw, dzieła korelują ze sobą, tworząc harmonijną całość. Uwagę przykuwa mnogość faktur oraz kształtów. Intrygujące, ceramiczne obrazy Bronisława Wolanina wykonane są z różnobarwnej porcelany oraz kamionki. Na wystawie znajdują się również grafiki tego samego autora. Prace Edwarda Roguszczaka to, równie interesujący wachlarz przestrzeni, powierzchni oraz struktur. Ostre, geometryczne bryły ożywione są pęknięciami, szczelinami oraz organicznymi kształtami. Tym samym, każda rzeźba posiada indywidualny charakter, przyciąga i fascynuje. Wystawę można oglądać do stycznia 2018 w wałbrzyskim Muzeum Porcelany.

Category Bez kategorii

Wystawa Wolanina i Roguszczaka w Muzuem Porcelany w Wałbrzychu

Bronisław Wolanin 68cm x 50cm

Bronisław Wolanin i Edward Roguszczak- po raz pierwszy razem.

Rok 2017 jest tu słowem kluczowym dla tych obu wspaniałych mistrzów ceramików,
bowiem gdyby żyli, to Edward Roguszczak obchodziłby swoje 90-te urodziny, a Bronisław Wolanin świętowałby 80-te urodziny. Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina wspaniale wpisuje się w możliwość uczczenia pamięci tych dwóch wielkich, już nieobecnych wśród nas artystów, dobrze znanych i bardzo lubianych przez środowisko. Chociaż ci wielcy twórcy nie będą obecni na wernisażu, a mimo to ekspozycja ich prac powinna przyciągnąć do Muzeum wiele osób.
Dla mnie osobiście to bardzo ważna, magiczna, wręcz sentymentalna wystawa. Obu artystów poznałam, miałam z nimi dobry kontakt, dobre relacje. Poznałam ich rodziny, bywałam w ich domach, byłam z nimi zaprzyjaźniona. Podziwiałam ich jako przyjaciół, uwielbiałam ich sztukę. Gdybym miała powiedzieć jednym zdaniem o nich obu, to byli to bardzo porządni artyści, wspaniali ludzie i do tego niezmiernie skromni i bezpretensjonalni, co w dzisiejszych czasach jest już rzadkością. Muszę też dodać- bardzo kochali swoje jedyne córki, one były dla nich najważniejsze, stanowiły cel ich życia. O ich wielkości stanowi ich spuścizna, ich twórczość. Nie zabiegali o zaszczyty, w swoich niewielkich pracowniach, najczęściej w samotności tworzyli wielkie dzieła, które po sobie pozostawili. Bronisław zawsze był miłośnikiem muzyki poważnej , lubił też muzykę operową, ze wszystkich zagranicznych wypraw przywoził płyty. Wiem, że do dzisiaj w jego mieszkaniu jest wiele nierozpakowanych i zafoliowanych od nowości krążków. Edward cenił sobie ponad wszystko książki. Lubił wydania albumowe, które z namiętnością zwoził ze swoich zagranicznych wypraw. Cały czas zastanawiam się, dlaczego Edward, który był bardzo lubiany i szanowany przez kolegów artystów, nigdy nie miał dużej wystawy indywidualnej na Dolnym Śląsku.
Z drugiej strony Bronisław, koleżeński i zasłużony artysta, tylko raz prezentował swojej twórczości na Wybrzeżu. Niestety na to pytanie nigdy już nie uzyskam odpowiedzi.
To wielki sukces móc współorganizować wystawę dwóch moich wspaniałych przyjaciół z przeszłości i tym samym mieć okazję nacieszyć oczy widokiem ich prac. To wielka uczta duchowa, mam nadzieję, że publiczność będzie podzielać moją fascynację i podziw. Prace Edwarda Roguszczaka najnowsze pochodzą z roku 1996, pozostałe są wcześniejsze. Stworzył dzieła, które są ponadczasowe w swej formie oraz w przekazie. To dzisiaj mówimy dużo o ekologii, o środowisku, zabiegamy o naturę, staramy się żyć według zegara biologicznego. Takie podejście miał już kilkadziesiąt lat temu Edward, co wyrażał w swoich formach. Bronisław Wolanin, cierpliwie tworzył kamionkowe kafle zaspokajając przede wszystkim swoje artystyczne potrzeby, nie zważając na mody, na zapotrzebowanie, nie oglądając się na to co robią inni artyści. Osobiście zgromadziłam ponad trzydzieści tych rarytasów, z czego jestem bardzo dumna. Bronisław pracował do końca, jego najnowsze prace są z roku 2012.
Obaj artyści przyjaźnili się, lubili, obaj byli bardzo spokojni i bardziej zamyśleni, niż ekspresyjni. Ich prace na ekspozycji wspaniale harmonizują ze sobą, nie są żadną konkurencją ani gabarytową, ani kolorystyczną, nie walczą też o miejsce, bo kafle Bronisława wiszą na ścianach, a prace Edwarda wypełniają pozostałą przestrzeń. Wszystko jest w wielkim porządku, pięknie się uzupełnia stanowiąc wspaniałe dopełnienie. Myślę, że gdyby można było cofnąć czas i obaj artyści żyliby, to byliby zadowoleni z takiej wspólnej wystawy!

Iwona Siewierska

Category Bez kategorii

Zaproszenie na wystawę w Muzeum Porcelany w Wałbrzychu

Zapraszamy na wernisaż wystawy pt. „Dwie drogi. Bronisław Wolanin i Edward Roguszczak” w ramach III Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina.

20 października 2017, piątek, godz. 17.00
Muzueum Porcelany w Wałbrzychu
ul. 1 Maja 9

Wystawa zorganizowana jest z okazji 80. i 90. rocznicy urodzin twórców i potrwa do
31 stycznia 2018.

Zaproszenie1 (2)

Zaproszenie1 (1)

Category Bez kategorii

Recenzja książki „W duecie ze sztuką”

 

 

IMG_0013

 

Książka Iwony Siewierskiej, wbrew jej stwierdzeniu *każdy może być kolekcjonerem*, świadczy, że niekoniecznie, albowiem poza wiedzą o ceramice, licznymi szczęśliwymi zbiegami okoliczności, impulsem, musi być też (jak w jej wyjątkowym przypadku) zaangażowanie wielu  zaprzyjaźnionych ludzi, profesjonalistów w swojej dziedzinie.

Byłam obserwatorem kolejnych etapów powstawania zbiorów i wspomnień. Przy wyborze ceramiki było to przyglądanie się konkretnemu interesującemu obiektowi, niekiedy natychmiastowe reagowanie i pewność co do wyboru. Z improwizacji przekształciło się to w rzetelną wiedzę. W przypadku    połączenia opowieści o powstawaniu zbiorów i wspomnień początkowo wyłaniał się ogólny zarys, jeszcze bez wyobrażenia, w co się on przekształci. Późniejsze etapy to skupienie, napięcie i skondensowany wysiłek, a także wena twórcza, nagłe olśnienie pojawiające się samorzutnie i w pełni sformułowane, gdy staje się przejrzysta cała kompozycja wspomnień.

Wskutek tych procesów twórczych książka została napisana w ciągu sześciu tygodni. Od pomysłu do zrealizowania minęło niecałe  sześć  miesięcy (01.12.2016 – 12.05.2017). W tak krótkim czasie zabrakło możliwości  poszukiwania sponsorów i przekonywania ich do projektu, pozostawało więc tylko oparcie się na własnych, prywatnych środkach. Przyszło borykać się z szeregiem problemów technicznych i wydawniczych.

W efekcie współpracy z wieloma specjalistami, redagującymi książkę i ich ogromnego zaangażowania, na 240 stronach zostały umieszczone trafnie i umiejętnie wkomponowane zdjęcia (ich liczba – 225), 3 rozkładówki, przy tym o unikatowości stanowią pomysłowe obwoluty z fragmentami dzieł (10 obwolut), co jest rzadkością na rynku wydawniczym, nawet w sektorze ekskluzywnych wydawnictw poświęconych sztuce. Graficznie powstał niezwykle oryginalny projekt. W ogóle w tym przewodniku po życiu  Autorki i twórczości znanych i oryginalnych ceramików została naszkicowana twórczość 60 Artystów.

Śledząc kolejne etapy gromadzenia kolekcji i organizowania wystaw, również powstawania kolejnych rozdziałów wspomnień, z uznaniem  postrzegałam, jak w błyskawicznym tempie powstawał *Duet ze Sztuką*.

Jest to pozornie kameralne spotkanie z nietuzinkową i niekonwencjonalną osobą, aż nagle ta kameralność zaczyna się rozszerzać i dopełniać  plejadą znakomitych postaci ze świata sztuki. Tym samym stajemy się świadkami *Duetu ze Sztuką*. Wraz z Autorką wkraczamy w sferę prywatności i  również śledzimy krok za krokiem misterium bycia kolekcjonerką (początkowo nie mającą zamiaru gromadzenia kolekcji), obserwujemy relacje zachodzące między Nią i twórcami.

O wyjątkowości pozycji dodatkowo świadczy niespotykane dotąd zjawisko-nie zapominajmy, że Autorka książki jest Nabywcą Sztuki.

Bez chwytów strategicznych i minoderii umie ona zainteresować i wciągnąć w swoją opowieść. Mamy do czynienia ze szczerymi zwierzeniami, z otwartym spojrzeniem na siebie i  środowisko ceramików, jednakże w tej narracji obowiązuje kryterium dobrego smaku. Otwartość jest wyważona i stanowi to o fenomenie zapisków Iwony Siewierskiej.

Przy lekturze uderza życzliwość i sympatia do ludzi. Te cechy, wydaje się, wracają z nawiązką do Autorki, wywołującej sympatię, uznanie i podziw.

Ta sugestywna całość jest napisana żywym, naturalnym językiem, stąd ma się wrażenie konwersacji z Autorką.

W postaci rozważań o sobie i sztuce dostajemy wyjątkowe połączenie osobistych odczuć wielbicielki i zbieraczki współczesnej ceramiki unikatowej z wiedzą o świecie ceramików i ich dzieł.

 

Alina Szczerbowicz-Warawko

 

Category Bez kategorii