AKTUALNOŚCI

Kolejna książka nadchodzi…

IMG_7909

Tak jak śpiewać każdy może, tak też pisać mogą wszyscy i ja z tej możliwości korzystam. Muszę jednak dodać, że z tego pisania nic by nie wyszło, gdyby nie mój wspaniały zespół, który czuwa nad całą zawartością książki czyli redaktor Elżbieta Łubowicz, grafik Joasia Skrzypiec -Żuchowska i fotografik Tomasz Mielech. Na koniec praca ogromna stoi przed drukarzami, introligatorami, którzy realizują skomplikowane projekty i urzeczywistniają najbardziej wymyślne pomysły.

Chciałam nieco przybliżyć jak wygląda proces powstawania niezwykłej książki, dzieła unikatowego i bardzo ekskluzywnego, bo jest to wiedza dla wtajemniczonych, a myślę, że jest warta, aby ją poznać. Przyznam się, że sama nie miałam pojęcia jak dużo czasu pochłania zaprojektowanie, a potem wykonanie książki, stąd ten tekst. Jestem go dłużna moim współpracownikom, którym w tym miejscu bardzo dziękuję.

Projektant książki to artysta najwyższej miary, dodam, że w zawodzie grafika są specjalizacje, pani Joanna Skrzypiec-Żuchowska, absolwentka ASP we Wrocławiu,  bo o niej piszę, specjalizuje się w tworzeniu książki. Pani Joanna to główny i najważniejszy filar mojego projektu. Kiedy mowa jest o wartości edytorskiej książki, to za to wszystko odpowiada artysta grafik. Osoba odpowiedzialna za projekt okładki, projekt wnętrza książki, dobierająca papiery, kolory, layouty, wielkość fontów, jej grubość, wybierająca zdjęcia spośród całego przygotowanego materiału. Dodatkowo grafik dobiera odpowiednie opakowanie, projektuje owijkę, przygotowuje projekt plakatu, zaproszenia, materiały na stronę, projektuje broszury reklamowe. Rola grafika jest ogromna, spoczywa też na nim wielka odpowiedzialność. W realizacji projektu pomocna jest znajomość tekstu i ogólna wiedza o czym traktuje książka. Grafikowi  musi się też dobrze układać współpraca z redaktorem. Myślę, że rola grafika w takim projekcie jest niedoceniona. Chyba nie mamy tej świadomości, jak wielkie ma on znaczenie, a dostępność prostych graficznych aplikacji na telefony, daje wrażenie, że każdy może to zrobić, tak jak z tym śpiewaniem…

Jeśli projekt jest skomplikowany, książka musi być rozłożona na czynniki pierwsze i powstaje w kilku miejscach. Tak jak filiżanka do herbaty składa się z czarki i uszka, tak książka to okładka i  środek, czyli  jej wnętrze.

Gdy książka jest drukowana na papierach z eukaliptusa, pachnących olinem, już to zachęca, aby przed przeczytaniem ją powąchać. W książce mamy alonże- rozkładówki, dające możliwość pokazania większej ilości zdjęć z danego tematu, taka forma wyrazu pozwala zamknąć bardzo kolorowe zdjęcia i zachować stonowaną kolorystykę całości. Rozkładówki to w sloganie ołtarzyki. W książce pt. ,,O emocjach tworzenia’’ Pani Joanna zastosowała jeszcze dodatkowe utrudnienie dla drukarni, którymi są przekładki. To małe kartki wykonane z szarego papier, innej gramatury niż pozostałe, na których są tytuły rozdziałów. Tego nie widać, ale ta część książki była robiona zupełnie ręcznie. Te kartki były wklejane na samym końcu i bez użycia maszyn.

Okładka z grubej śnieżnobiałej bawełny, była wytłaczana ręcznie prasami, które mają ponad 120 lat. Dodatkowo grzbiet okładki jest skaszerowany, czyli uszlachetniony poprzez oklejenie cienkim białym papierem.  W okładce jest wycięty otwór specjalnym wykrojnikiem. Za wykonanie okładki odpowiedzialna była artystka Dagmara Świątek, która jest absolwentką ASP we Wrocławiu, kocha stare maszyny drukarskie, a jej praca jest na pograniczu sztuki, pasji i hobby.

Artystka przyjmuje zlecenia tylko na małe edycje, bo spod jej rąk wychodzą prawdziwe unikaty. W moim projekcie pochyliła się nad partią trzystu okładek, co zajęło jej prawie miesiąc czasu.

Sama okładka prosi się, aby ją oprawić w ramki, bo to małe dzieło sztuki. To jeszcze nie koniec, bo w otworku znajduje się miniaturowa, biała porcelanka, którą zrobił specjalnie na tą okoliczność profesor Mirosław Kociński, na co dzień wykładowca na ASP we Wrocławiu.

Całość chroniona w pudełeczku, stworzonym w pracowni w Bytomiu pod wymiar książki, czyli potrzebne były specjalne wykrojniki, matryce, bo nic tu nie jest standardowe. Jeszcze mała oklejka z nadrukiem, rodzaj banderoli, aby zamknąć całość.

Myślę, że z tą odrobiną wiedzy czytanie książki będzie przyjemnością, a świadomość, że na świecie jest tylko 300 takich niezwykłych egzemplarzy to  dodatkowy argument, aby ją potraktować wyjątkowo.

Jej zawartość skrywa wiedzę, którą zdobywałam przez ponad trzydzieści lat. Cały mój wysiłek- organizacja wystaw mojej kolekcji, prezentacja prac znanych ceramików, wykłady dla publiczności na temat sztuki, wydawanie katalogów i pisanie książek ma jeden cel, chodzi o promowanie i popularyzowanie najbardziej niszowej dziedziny sztuki, jaką jest unikatowa rzeźba ceramiczna.

Chciałabym przybliżyć zalety niezwykłej ceramiki i zachęcić Państwa do kolekcjonowania dzieł sztuki.

Category Bez kategorii

Zaproszenia do Gdańska

 

Fundacja Unikat ma zaszczyt zaprosić do unikatowego świata sztuki na promocję książki
pt. „O emocjach tworzenia” autorstwa Iwony Siewierskiej.
plakat_promocja książki

Promocji książki towarzyszył Przegląd Rzeźby Ceramicznej, w którym uczestniczyło 46 artystów z Polski.
Fundacja Unikat ufundowała dwie nagrody finansowe za całokształt twórczości dla rzeźbiarek – Janiny Karczewskiej-Koniecznej oraz Ewy Bejer-Formeli.
Obie artystki tworzą swoje rzeźby od przeszło 50 lat, są cały czas aktywne, borą udział w wystawach i konkursach, co zdaniem Fundacji jest godne podziwu i zasługuje na szczególne wyróżnienie.
Category Bez kategorii

Zapowiedź premiery książki pt. ,,O emocjach tworzenia ” autorstwa Iwony Siewierskiej.

17 maja w WL4 w Gdańsku miało miejsce wydarzenie specjalne przygotowane przez Fundację Unikat.
W związku z zapowiedzią promocji książki zaplanowanej na 7.06.2019, trzy tygodnie przed premierą, została przygotowana pokazowa książka UNIKAT, zaprojektowana przez Joannę Skrzypiec Żuchowską, związaną z ASP im. E.Gepperta we Wrocławiu.
Biały kruk fundacji oprawiony jest w bawełnianą, tłoczoną okładkę, wykończoną elementami ceramiki.
Karty książki tłoczone były na prasach, które mają ponad sto dwadzieścia lat w pracowni artystki Dagmary Świątek we Wrocławiu. W okładce umieszczony jest unikatowy, porcelanowy element stworzony przez artystę prof. Mirosława Kocińskiego. Rozdziały książki drukowane były na różnych rodzajach papieru, a całość sklejana ręcznie. Publikacja jest bogato ilustrowana i zawiera ponad 170 kolorowych zdjęć. Unikatowy wydruk zostanie przekazany do Muzeum Książki w Łodzi.

Odnośnie treści – to kolejna książka o ceramice unikatowej, ale tym razem napisana w formie przewodnika, poradnika, który ma zachęcić niezdecydowanych do nabywania sztuki i do otaczania się nią na co dzień.

Recenzja książki:

Iwona Siewierska ponownie zabiera nas w zaskakującą podróż, tym razem przez emocje tworzenia… Po raz kolejny tworzy przewodnik, w którym prowadzi czytelników przez świat unikatów. Do kogo autorka kierują swoją publikację? Jak zawsze zaspokaja gusta i potrzeby szerokiej publiczności. Druga książka Iwony Siewierskiej z jednej strony jest hołdem dla artystów – ceramików, bogato ilustrowaną prezentacją ich twórczości, a z drugiej zachętą dla wszystkich tych, którzy chcieliby wejść i zrozumieć tajemniczy świat sztuki. Dlaczego autorka może sobie pozwolić na takie działanie? Ponieważ jest nierozerwalną częścią tego artystycznego uniwersum. Posiada jedyną w Polsce kolekcję ceramiki unikatowej, która ma rangę zbioru muzealnego, jest mecenasem sztuki, który w gronie swoich najbliższych przyjaciół ma uznanych twórców, a także na przestrzeni lat stała się inicjatorką i promotorką wydarzeń artystycznych w kraju i za granicą. Swoje doświadczenie biznesowe wykorzystała do tego, aby rozwijać własną pasję. Godny naśladowania jest jednak fakt, że Iwona Siewierska chce się nią dzielić z innymi. Nie chowa swoich unikatów w jeleniogórskiej twierdzy. Przewozi je starannie otulone z miejsca na miejsce, od galerii do muzeów. Można zadać pytanie: po co? Ponieważ jest kolekcjonerem nomadem, pisarką, którą inspirują zmiany. Nie znosi stagnacji oraz marnotrawstwa. Jej sekretną mocą jest sztuka tworzenia. I tak od ponad 20 lat kreuje wydarzenia, spotkania, relacje, a ostatnimi czasy książki. W swojej najnowszej publikacji „Emocje tworzenia” opisuje kolejne historie-anegdoty, dzieli się swoim krytycznym spojrzeniem, udziela rad laikom i początkującym kolekcjonerom. Ta książka to esencja wiedzy i doświadczenia, którą czytelnik dostaje w unikatowej oprawie. Iwona Siewierska od ponad 8 lat uwrażliwia mnie na specyficzne nazwy, procesy, formy i szkliwienia, a ja z zaskoczeniem obserwuję jak jej wulkan energii, a raczej rozgrzany ceramiczny piec [sic!], nie stygnie. Na rynku wydawniczym nie ma drugiej takiej publikacji, dlatego to wydanie powinno się znaleźć na półce wszystkich tych, którzy cenią jakość i wartość UNIKATU.

Kuratorka i promotorka kultury

Monika Tramś

 

Zazdroszczę Iwonie Siewierskiej, autorce książki “O emocjach tworzenia”. Cudownym jest w jej przypadku mieć ten komfort bycia i życia, gdzie właściwie nic już nie trzeba, a wszystko nadal można. “Korzystam z wolności wyboru” przyznaje autorka książki. Ta wolność towarzyszy jej na co dzień w obcowaniu ze sztuką. Jako kolekcjonerka, ale też i autorka wystaw zbudowanych w oparciu o jej zbiory, sama decyduje i nadaje im kształt. Jesteśmy w Gdańsku, więc śmiało mogę posłużyć się cytatem, że w kwestii sztuki i obcowania z nią, ona sama jest sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Ambitna, inteligentna, koncyliacyjna i charyzmatyczna, zaraża dobrą energią i zaszczepia ciekawość do sztuki. Nie dlatego że musi, ale dlatego że może.

Mam wrażenie, że temu też służy jej najnowsza książka- „O emocjach tworzenia”. Autorka bardzo przystępnie, ale nie banalnie, pisze o wszelkich przejawach artyzmu; filtruje je przez własne doświadczenie i dochodzi do odpowiednich wniosków. Niesamowite jest to, że Iwona Siewierska podejmuje tematy nad którymi rozprawiał Platon, Gadamer czy Baudrillard, w sposób prosty, podszyty intuicją, ogromną spostrzegawczością i co najważniejsze, w oparciu o lata zażyłych relacji z artystami.

Książka Siewierskiej to taki uproszczony manual po kolekcjonowaniu i sztuce, głównie ceramiki. Sztuce wydawać by się mogło dziwnej, wydumanej, drogiej, nie do końca potrzebnej, a już na pewno niezrozumiałej. W oczach autorki, która raz po raz przypomina, że to co robi nie jest profesjonalne (z czym się nie zgadzam) i jest poza instytucjonalnym obiegiem sztuki, artyści i artefakty zdają się mieć przyjazne, czytelne i dostępne oblicze.

To wydawnictwo jest specyficznym przewodnikiem po meandrach twórczych pól; pisanie przez osobę pełną pasji, ale pozostającą ciągle w bezpiecznej odległości od “kotła artystycznego”, jest świetnym kompendium wiedzy dla laików, ale też potrzebnym zebraniem i usystematyzowaniem wszelkich zjawisk i zachowań, jeśli chodzi o środowisko profesjonalistów. Zebrane w książce treści ujmują szczerością i prostolinijnością, które de facto są pokłosiem wcześniej wspomnianej wolności, w ramach której funkcjonuje autorka.

Kurator Krzysztof Kucharczyk

 

Category Bez kategorii

Przegląd Rzeźby Ceramicznej 17 maja 2019, Gdańsk

Screen Shot 05-10-19 at 10.30 AM

Category Bez kategorii

Wystawa prac Rytisa Konstantinavičiusa „Miejsca niedookreślone”

Screen Shot 05-10-19 at 10.34 AM

 

MIEJSCA NIEDOOKREŚLONE – II EDYCJA- WYSTAWA RZEŹBY I MALARSTWA RYTISA KONSTANTINAVICIUSA

WL4 MLECZNY PIOTR PRZESTRZEŃ SZTUKI
WERNISAŻ 17.05. 2019, GODZINA 19.30
FINISAŻ 7.06.2019, GODZINA 19.00

W chwilach, gdy zostaje sam na sam ze sobą zastanawiam się, co zadecydowało w moim życiu, te jestem tu i teraz, że zajmuje się tym a nie innym, że widzę tak a nie inaczej. Pomimo zbyt wielu złych wyborów i decyzji, błędów i porażek, mimo wszystko JESTEM. Obserwuje swój świat i moje zmieniające się w ciągu lat otoczenie, w którym staram się żyć po swojemu. Na swojej drodze spotykałem różnych ludzi, poznawałem ich historie. Przyglądałem się temu, jaki wpływ na los jednostki ma presja otoczenia. Podjęte decyzje, dokonane wybory, zależności i ich skutki czynią człowieka bezdomnym Stąd opuszczone kamienice, zarastające trawami tory kolejowe kiedyś wiodące do rożnych miejsc. Rodzi się wewnętrzna potrzeba, by o tym opowiadać… kolorem w obrazach, formą w ceramice.

O miejscach niedookreślonych…

Rytis Konstantynavičius

Rytis Konstantinavičius, litwin pochodzenia polskiego urodzony w Komi Autonomicznej Republice na Syberii. Absolwent Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta, studiował na wydziale Ceramiki i Szkła, katedra ceramiki. Obecnie pracuje jako wykładowca i jest asystentem prof. Przemysława Lasaka w I Pracowni Ceramiki Artystycznej. Zajmuje się rzeźbą ceramiczną gdzie głównym tematem jest człowiek współczesny, świat jednostki…oraz malarstwem abstrakcyjnym. W 2015 roku wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa za wykonanie największego ceramicznego naczynia na Świecie.

 

Rytis Konstantinavičius jest twórcą, który swoją działalnością obejmuje zarówno płaszczyznę jak i przestrzeń.Taka rozpiętość zainteresowań zaskakuje tym bardziej, że w malarstwie skupia się on na wypowiedziach abstrakcyjnych, zmagając się w swych obrazach z mięsistą tkanką malarską, pokrywając płótno kolejnymi warstwami ekspresyjnych, pełnych emocji, spiętrzonych struktur, które w efekcie dają kompozycje wyrafinowanych nawarstwień. Jego temperament malarski buduje struktury nieoczywiste, metaforyczne, o tajemniczych często znaczeniach, zapraszając widza do dialogu.

Prace Konstantinavičiusa, to intensywne w działaniu, wyrafinowane estetycznie kompozycje barw olejnych, struktur farby i asfaltu, zamaszystych śladów narzędzia użytego przy pracy, dopełnione filozoficzną refleksją pełną odniesień do egzystencji człowieka, a czasem do sytuacji politycznej w kontekście ludzkiego losu czy emocji. Nie inaczej ma się sytuacja w przypadku jego pełnowymiarowych, figuratywnych rzeźb skupionych na sylwetce człowieka, wykonanych w ceramicznym tworzywie.

I choć w tym wypadku mamy do czynienia ze sztuką przedstawiającą, to jednak wydaje się, że warstwa znaczeniowa owych wieloelementowych kompozycji oscyluje wokół podobnych treści jak w malarstwie. Ustawione w nieoczywistych układach sylwety zdają się igrać z grawitacją niepokojąc widza obawą o stabilność układu i nasuwając skojarzenia z dylematami egzystencjalnymi , walką, buntem czy rozpaczą. Nie brak tu także zachwytu nad pięknem ludzkiego ciała. Uproszczone, realistyczne sylwety ludzkie z ceramicznego materiału artysta często wzbogaca charakterystycznymi – także dla swoich wypowiedzi malarskich – ekspresyjnymi, barwnymi przemazaniami szkliw, lub wyrafinowaną w kolorze, chropawą strukturą ziemistości, tak bardzo charakterystyczną dla ceramicznych artefaktów.

Ten niezwykle wszechstronny artysta z niebywałą swobodą oscyluje między rzeźbą i malarstwem, jednakowo trafnie i swobodnie wypowiadając się na obu polach. Jest przy tym autentyczny i – co zaskakujące – spójny, pomimo tak odmiennej proweniencji swoich twórczych wypowiedzi.  Rytis Konstantinavičius mówi swoim językiem, jest rozpoznawalny i intryguje. Zdumiewa także niespodziewanym połączeniem działań przestrzennych i płaskich.

Na koniec warto zauważyć i podkreślić jego wirtuozerię warsztatową, która pozwala w obu nurtach Jego twórczości swobodnie i dobitnie wypowiadać się, sięgając po wszelkie konieczne aspekty warsztatu malarza i ceramika, przysposabiając je bez wysiłku do swoich zamysłów. Powstałe dzieła są więc bezsprzecznie doskonałe i wybiegają poza stereotyp. Są osobistym, intymnym i przesyconym głęboką refleksją komentarzem naszego życia.

prof. Małgorzata Dajewska

Category Bez kategorii

WL 4-MLECZNY PIOTR

IMG_0887Po WL 4 pozostała sesja zdjęciowa i film oraz artyści, którzy w większości rozpierzchli się po Trójmieście. Trzynastu postanowiło jednak znaleźć nową miejscówkę, aby wspólnie realizować artystyczne projekty. Ta trzynastka, to nowi lokatorzy budynku znajdującego się na terenie stoczni o wdzięcznej nazwie – Mleczny Piotr, który przechodził różne koleje losu. Od 2013 roku regularnie grabiony, plądrowany i okradany z wszelkich rzeczy nadających się do sprzedania na złomowisku czy do wykorzystania na innej budowie. Wandale nawet nie odpuścili przeszklonym oknom i wybili wszystkie szyby, przez które do wnętrza dostawały się ptaki. Z zewnątrz wygląda bardzo biednie i nie zachęca, aby go odwiedzać. Pozory jednak mylą, bo wnętrze, to trzy kondygnacje potężnych hal o powierzchni 500 metrów kwadratowych każda. Mleczny Piotr jest w opłakanym stanie, mocno zdemolowany, ale zachęca jakąś magią, przyciąga swoją surowością i prostotą. Skrywa nie jedną historię. W budynku wiele się działo, a świadkiem tego były ściany, które przetrwały do dzisiaj. Wokół jest piękny zielony teren, przepływa Martwa Wisła. Rozciągają się malownicze widoki, jest bardzo dużo przestrzeni. To miejsce, które ma być zrewitalizowane, a w przyszłości ma funkcjonować jako część Młodego Miasta Gdańsk. Po burzliwej dyskusji, zdecydowałam, że Fundacja Unikat stanie się też częścią tego nowego projektu i będzie kolejnym, już czternastym lokatorem w Mlecznym Piotrze.

Moim wielkim marzeniem, było mieszkać w prawdziwym, pofabrycznym lofcie. Mogłabym tam bez problemu gromadzić swoją sztukę, organizować duże spotkania z artystami oraz miłośnikami sztuki.

Ta przestrzeń w Gdańsku, w Mlecznym Piotrze, będzie taką namiastką realizacji mojego marzenia. Chyba tego jeszcze nie czuję, ale już bardzo się cieszę.

Miejsce jest niestety tylko na dwa lata, dlatego nie należy się do niego zbytnio przyzwyczajać i zbyt dużo w nie inwestować. To jest niesamowite, bo udało mi się zrealizować coś, o czym w ogóle nie myślałam. Mam kąt na dwa lata w odległości 700 km od domu pomyślany jako pracownia dla artystów z Polski i z zagranicy. Można tu realizować projekty malarskie czy rzeźbiarskie korzystając z warsztatu na miejscu.

Będzie to tylko do pracy twórczej, nie do mieszkania. Warunki będą bardzo skromne, ale za to rekompensatą jest sąsiedztwo i towarzystwo wielkich artystów i możliwość przeżycia niesamowitej przygody, poznania fantastycznych ludzi, zaprezentowania swoich prac na wystawie, zrobienia dokumentacji. To co się wydarzy na miejscu w Mlecznym Piotrze będzie zależeć od fantazji i wyobraźni rezydentów.

MÓJ POMYSŁ NA MLECZNEGO PIOTRA

Pofabryczne, zdemolowane przez wandali budynki, metalowe, zardzewiałe, przyspawane okna, pomieszczenia z powybijanymi szybami, gdzie dzikie ptaszyska urządziły sobie tymczasowe miejsce do życia, wysokie na kilka metrów chaszcze i krzaki wokół budynku, które zasłaniają światło, to nie do końca moja estetyka i coś co mnie zachwyca i uskrzydla.

Do projektu podchodzę bardzo ostrożnie, ale z wielkim entuzjazmem i nadzieją na przyszłość.

Nie bez znaczenia jest grupa szaleńców, która już wcześniej przede mną podjęła decyzję o budowaniu nowej artystycznej historii miasta Gdańsk.

Nie należę ani do osób odważnych, przebojowych, raczej jestem niedowiarkiem, ale pomysł bardzo mi się spodobał.

Mój sposób na sukces jest bardzo prosty, nie zakładam zbyt dużo, poprzeczka jest postawiona dosyć nisko, tak aby wszystko mogło się udać.

Mleczny Piotr roztacza wokół mnóstwo pozytywnej, twórczej energii.

To miejsce jest kontynuacją WL4, co jest już na starcie dużym wyzwaniem, bo powoduje ogromne oczekiwanie i presję ze strony obserwatorów, czyli dawnych uczestników eventów, które odbywały się w starym miejscu.

Traktuję to jak wielką przygodę, która mi się przytrafiła.

Ponieważ dla mnie ta historia zaczęła się w maju, w najpiękniejszym miesiącu w roku, w przededniu moich kolejnych urodzin, traktuję to jak dobrą monetę i znak, ufam, że będzie wspaniale.

Już wiem, że to miejsce jest kolejną inspiracją do napisania nowej książki, która właśnie powstaje.

Książkę mogę pisać wszędzie, natomiast miejsce, które zajmuję w budynku chciałabym przekształcić w rezydenturę dla artystów z mojego terenu.

Większość domowników Mlecznego Piotra, to artyści z Trójmiasta, którzy do pracowni mogą dojechać samochodem, rowerem czy przyjść pieszo. Jestem jedyną osobą, która wykupiła miejscówkę w odległości siedmiuset kilometrów od adresu zamieszkania i to jest bardzo atrakcyjne i intrygujące dla mnie i moich rezydentów. Wśród rezydentów Mlecznego Piotra jest jest też artysta Rafał Borkowski, który na stałe mieszka i pracuje we Francji, to on ma najdalej do pracowni.

Chciałabym po ogarnięciu i urządzeniu nowej przestrzeni, zrobić w niej pracownię dla artystów rezydentów. Myślę, że to ciekawa propozycja zwłaszcza dla młodych absolwentów ASP. Propozycja to pracownia w sąsiedztwie znanych artystów.

To możliwość realizowania wielkoformatowych prac, bo są tu wielkie powierzchnie, w których można realizować ogromne prace – obrazy, rzeźby, instalacje.

Często studenci ASP realizują swoje pomysły w pracowniach uczelni, a mieszkają z rodzicami w małych mieszkaniach w wysokich blokach na ostatnich piętrach albo wynajmują małe stancje, które służą tylko za sypialnię. Moja propozycja to alternatywa dla tych artystów. W Gdańsku, w Mlecznym Piotrze można realizować duże prace, po zakończeniu rezydentury można wszystko pokazać na wystawie, która przyciągnie wielu gości.

Do mojego miejsca będę mogła też zapraszać też artystów z zagranicy.

Uważam, że to świetny pomysł na spędzenie części wakacji – urokliwe miejsce, twórcza atmosfera, pełno zieleni, czyste powietrze, bryza, szum fal i śpiew mew.

Iwona Siewierska

 

Category Bez kategorii

Triennale Ceramiki z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości – artykuł krytyczny

plakat_wystawa_druk

 

Sztuka zaangażowana oraz wymyślone i mocno naciągane powody, aby organizować wystawy, to coś czego osobiście nie pochwalam.
Gdy za wystawę odpowiada jeden z artystów uczestniczących w wydarzeniu, bardzo trudno o obiektywizm, a łatwo o kumoterstwo.
Organizacja  wystawy 100 artystów  ceramików na 100 – lecie Niepodległości, to bardzo odważne zadanie, skomplikowane logistycznie, wymagające ogromnej wiedzy, doświadczenia, wysiłku, czasu oraz znajomości rynku.
Dobrze i bezpiecznie jest powołać gremium mądrych, kompetentnych ludzi, którzy są autorytetami w środowisku.
Zaskoczyło mnie to, że  przy wystawie z okazji 100 lat Niepodległości obowiązuje regulamin, który dopuszcza do udziału w wystawie tylko prace nie starsze niż trzy lata.  Jednocześnie prezentowane są dzieła, które tych kryteriów nie spełniają, co świadczy o zupełnym niedopasowaniu regulaminu do takiego wydarzenia.

Brak mi słów na usprawiedliwienie nieobecności na wystawie prac Władysława Garnika, Edwarda Roguszczaka, Elżbiety Grosseovej, Ewy Granowskiej, Zdzisława Szyszki, Stanisława Szyby, Andrzeja Trzaski, Czesława Podleśnego, Ewy Walczak- Jackiewicz, Zofii Wysockiej -Dowgird, Marylii Kupczak- Zajadacz, Małgorzaty Dyrdy-Kujawskiej, Anny Marchwickiej.

Dlaczego w sprawie nieobecności tych twórców nic nie zrobili artyści, którzy znaleźli się wśród złotej setki?

Może to zwykłe niedopatrzenie, związane z tym, że komisarz wystawy nie interesuje się sztuką innych, zwłaszcza starszych mistrzów i ich nie szanuje.
Nieobecność pracy Władysława Garnika uważam za skandal.
Początkowo myślałam, że to ze strony artysty jest protest i sam nie wyraził ochoty wystąpienia w wydarzeniu narodowościowym i patriotycznym. Kilku artystów odmówiło udziału w tej wystawie np. prof. Adam Abel, Joanna Opalska.
Zabrakło mi słów, gdy dowiedziałam się, że Władysław Garnik wysłał zgłoszenie, dopełnił formalności i był przekonany, że jego praca będzie na wystawie i w katalogu.
Chyba najgorsze było to, że o tym fakcie dowiedział się telefonicznie ode mnie i był autentycznie zaskoczony. Najbardziej bulwersujące jest to, że przecież Artysta związany jest od lat z Bolesławcem,  uczestniczył w plenerach międzynarodowych, jest laureatem wielu nagród.

Tytuł wystawy, o której piszę krytycznie to „Polak Artysta Ceramik”.

Może odrzuceni, a właściwie ci, którzy się nie zakwalifikowali do wzięcia udziału w wystawie czy zostali pominięci nie spełniają podstawowego kryterium związanego z narodowością.

Może ktoś uznał, że dorobek artystyczny tych twórców jest zbyt mały albo, że nie są zbyt dobrymi artystami, bo np. nie są garncarzami?
Dlaczego o tym piszę ….? Wszyscy będą chwalić organizatorów za ogromny wkład w organizację wystawy, nikt nawet nie zauważy nieobecności prac kilku twórców, a poza tym nikt się nie ośmieli krytykować komisarza, dyrektora, organizatorów, bo może nie być dopuszczony do następnego triennale albo nie dostanie zaproszenia na plener międzynarodowy do Bolesławca.

W społeczeństwie dominuje obojętność, wygoda, zachowawczość. Zbytnie angażowanie się nie jest trendy. Sprawdziłam, nie było powołanej żadnej  komisji, która miałaby przesądzać kto spełnia kryteria – Polaka Artysty i Ceramika.

Zainteresowało mnie stwierdzenie, że w wystawie biorą  udział artyści z Bolesławca, Polski i  zamieszkali poza krajem. Nie wiedziałam, że Bolesławiec to jakaś specjalna, nowa  jednostka geograficzna. Prawdopodobnie chodzi o małomiasteczkowe kompleksy.
W ogóle nie znajduję słów usprawiedliwienia zaistniałej sytuacji. Jest to nonszalancja, niedociągnięcie, zła wola i brak artystycznego wyczucia. Pojawili się na wystawie absolwenci z 2014 roku (regulamin mówi o długoletnim doświadczeniu!), a zabrakło miejsca dla tych, którzy całe swoje życie poświęcili dla Sztuki. Taka wystawa mogłaby być pokazem wspominkowym, przypominającym wielkich Polaków Artystów Ceramików. To takie ważne, aby ocalić pamięć o Wielkich Twórcach od zapomnienia. Stulecie to piękna okazja na taką podróż w czasie. Jeśli przy takiej okazji zapomina się o artystach starszego pokolenia, ale cały czas jeszcze twórczych, to zupełnie nie dziwi fakt pominięcia tych, którzy już od nas odeszli.
Może brak nazwisk pewnych artystów, to trochę strach przed konkurencją, chociaż im lepsi artyści, tym większy prestiż wystawy.
Moja krytyka wynika głównie stąd, że oczekiwałabym od organizatora zwykłej przyzwoitości.
Środki na organizację wystawy są nasze, czyli wspólne. Powinna być dochowania staranność i zachowane pewne standardy.

Czy był ogłoszony konkurs na plakat do tego Triennale? Wygrała demokracja, bo na plakacie jest zdjęcie rzeźby komisarza, on też będzie autorem pracy, która powstanie na tą okoliczność w Bolesławcu. Czyli człowiek orkiestra!
Oczekuję wytłumaczenia ze strony organizatorów tej wystawy, dlaczego tak się stało.

Iwona Siewierska prezes Fundacji Unikat

Category Bez kategorii

Sztuka w duecie z Iwoną Siewierską – recenzja książki

Polecamy lekturę recenzji książki „W duecie ze sztuką” na stronie In ars veritas. Pani Anna Cirocka, którą jest autorką bloga o sztuce, napisała kilka słów na temat naszej publikacji.

Link kliknij TUTAJ

 

Screen Shot 04-17-18 at 12.40 PM

Category Bez kategorii

Relacja z Targów Książki w Gdańsku

W ramach promocji książki „W duecie ze sztuką”, Fundacja Unikat wzięła udział w Pierwszych Targach Książki, które odbyły się w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, w dniach 16.03.18.- 18.03.18. Polecamy relację z wydarzenia autorki publikacji Iwony Siewierskiej.

„W czasie eventu dwa razy miałam okazję spotkać się z czytelnikami, przybliżyć im treść książki i porozmawiać o sztuce. Udział w spotkaniach był dla mnie ciekawym doświadczeniem. Mam nadzieję, że uda mi się przygotować drugą książkę na następne Targi, które odbędą się za rok. Chciałabym wydać nową książkę, a w Gdańsku zrobić jej promocję wraz z towarzyszącą wystawą mojej kolekcji.

Pierwsza książka pt. „W duecie ze sztuką” powstała po wykładach, które miałam w Gdańsku na temat tego, jak tworzyłam moją prywatną kolekcję współczesnej ceramiki unikatowej. Spotkania z publicznością zorganizował rzeźbiarz Czesław Podleśny. On też był głównym animatorem, duchem i inspiratorem mojej książki. Można z całą mocą powiedzieć, że to przez niego albo, że właśnie dzięki niemu napisałam moją pierwszą ceramiczną powieść.

Dla mnie przygoda z ceramiką, tą bardzo niszową dziedziną sztuki, zaczęła się w roku 1987, ale na miano kolekcjonera zasłużyłam dopiero w 2012 r., kiedy założyłam Fundację Unikat i upubliczniłam moje gromadzone przez lata zbiory.

„W duecie ze sztuką” to opowieść, w której dzielę się z czytelnikiem moją wiedzą i spostrzeżeniami dotyczącymi sztuki, która otacza mnie na co dzień. Zapraszam do mojego domu, ogrodu, do wrocławskiego mieszkania. Uchylam rąbka tajemnicy tłumacząc, dlaczego zbieram właśnie rzeźbę ceramiczną! Chcę zachęcić i namówić innych do otaczania się sztuką, odwiedzania muzeów i galerii. Książka ma na celu promocję i popularyzację rzeźby ceramicznej jako takiej. Ma odczarować uciążliwy mit, że sztuka jest niedostępna i zarezerwowana dla wybrańców. Poprzez książkę, udowadniam na własnym przykładzie, że każdy może być kolekcjonerem, a przynajmniej może mieć pasję. Nasze hobby, może się stać drugą pracą i co więcej stanowić świetną przeciwwagę dla zajęć, które nie dają nam dość satysfakcji i zadowolenia. Wcale nie trzeba od razu przemeblowywać swojego życia i szukać rozwiązań gdzieś daleko. Wystarczy rozwinąć to, co mamy, to co lubimy, to na czym się znamy. Mi się to wspaniale udało i daje wiele satysfakcji. Bardzo ważne bowiem są nasze marzenia, które należy mieć i nie bać się ich realizować.

Ja teraz swoją pasją zarażam innych. Moja kolekcja ceramiki liczy około trzystu dzieł wybitnych, uznanych artystów polskich i zagranicznych. Unikaty pochodzą głównie od zaprzyjaźnionych twórców, których miałam okazję poznać w swoim życiu. W książce opisuję sylwetki 60 twórców, chociaż jako kolekcjonerka znam osobiście ponad stu autorów prac z mojego zbioru.

Poprzez książkę, chcę podziękować moim przyjaciołom za to, że mnie otworzyli na sztukę. Jest to mój hołd dla nich. Większość twórców to artyści żyjący, w sile wieku, cały czas tworzący nowe dzieła. Artystów w książce przedstawiłam jako zupełnie normalnych ludzi, bo tak ich postrzegam. Nie rozpisywałam się na temat ich talentu, ich wielkości, nie opisywałam dokładnie sztuki, którą uprawiają. Pominęłam w książce ich często bardzo długie i bogate życiorysy artystyczne, bo te dostępne są w Internecie. Opisałam natomiast moje osobiste historie związane z nimi, ich upodobania i pasje. Mój debiut pisarski spotkał się z różnymi reakcja środowiska artystycznego. Część z nich była powodem mojego rozczarowania jako kolekcjonera. Dlatego książka trochę uporządkowała moje dotychczasowe życie, zwłaszcza te towarzyskie relacje.

Jednak dzięki publikacji moi przyjaciele z kręgu pozaartystycznego stali się świetnymi partnerami do rozmowy na temat sztuki i to mnie bardzo cieszy.

Moja córka np. otrzymała odpowiedzi na pytania, których nigdy nie zadawała przez szacunek do mnie i mojej przeszłości. Wiem jednak, że sztuka stała się jej teraz znacznie bliższa i potrzebna. Na koniec dodam, że książka jest moją bardzo osobistą relację. Dzięki lekturze czytelnik wstępuje trochę do mojego świata. Na pytanie czy nie żałuję, że ją napisałam i wydałam, odpowiadam, że nie, ponieważ wierzę, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!”.

www.gdanskietargiksiazki.pl

Category Bez kategorii

Zaproszenie na wystawę w Muzeum Ceramiki w Bolesławcu

Zapraszamy na wernisaż wystawy pt. „Dwie drogi. Bronisław Wolanin i Edward Roguszczak” w ramach III Biennale Mistrzów Ceramiki im. Bronisława Wolanina.

16 lutego 2018, piątek, godz. 17.00
Muzeum Ceramiki w Bolesławcu
ul. Kutuzowa 14

Wystawa zorganizowana jest z okazji 80. i 90. rocznicy urodzin twórców i potrwa do
8 kwietnia 2018.

Zaproszenie 11Zaproszenie 22

Category Bez kategorii